Akademia Raków. Damian Klos to postać dobrze znana w częstochowskim środowisku żużlowym i piłkarskim. W tym wywiadzie skupimy się jednak przede wszystkim na piłce nożnej – Akademii Rakowa, prowadzeniu mediów społecznościowych drugiej drużyny Rakowa oraz wszystkim tym, a jest tego całkiem sporo, co wiąże się z pracą przy futbolu.
Z żużla do piłki nożnej
Co ostatnio wyszło spod Twojego pióra?
Relacje z weekendowych meczów, kilkanaście kolejnych postów. A ze spraw pozapiłkarskich krótki komentarz na temat obsadzenia Paapy Essiedu w roli profesora Snape’a. Od kiedy pracuję w Rakowie, nie poświęcam zbyt wiele czasu na swoje, nazwijmy to, pisarstwo.
Przez lata byłeś związany z żużlem. Skąd zwrot w stronę piłki nożnej?
Po prostu kiedyś w żużlu zabrakło dla mnie miejsca. Czułem, że moja ścieżka rozwoju jako mechanika wyczerpała się. Zresztą zawsze traktowałem ją tylko jako drogę do zdobycia stanowiska o innym charakterze. Takim, który wykorzysta moje zdolności i predyspozycje. W sezonach 2019-2021 dysponowałem licencją kierownika drużyny, byłem też publicystą portalu po-bandzie.pl. Próbowałem znaleźć angaż we Włókniarzu i w Kolejarzu Opole, celowałem również w medium, które mogłoby zaoferować mi pełny etat.
Nie było jednak chętnych na moje usługi. Dodatkowo łączyłem pracę przy żużlu z jazdą w kurierce, co wykańczało mnie mentalnie. Jako osoba ambitna, podjąłem decyzję o zmianie branży. Ukończyłem kurs grafiki reklamowej w krakowskiej Publishing School, prowadziłem też drużynę w Częstochowskiej Lidze 6. Z biegiem czasu mocniej zaangażowałem się w funkcjonowanie tych rozgrywek, a następnie pojawiła się szansa, by dołączyć do Akademii Raków. Po wielu latach pukania w drzwi, których nikt nie chciał otworzyć, wreszcie pojawiła się organizacja skłonna dać mi szansę. Pod kątem zawodowym to najlepsze, co mnie w życiu spotkało.
Współpraca wewnątrz drużyny
Pracujesz w Akademii Rakowa w marketingu i komunikacji. Na czym polega Twoja rola i jak wygląda współpraca z pierwszą drużyną? Masz wolną rękę w prowadzeniu mediów społecznościowych Akademii?
Jestem pracownikiem działu marketingu i komunikacji Rakowa Częstochowa. Linia komunikacji Akademii jest więc zbieżna z drogą obraną przez klub. Wokół pierwszego zespołu działa grono utalentowanych ludzi, z którymi regularnie i na co dzień współpracuję. Wspieramy się w działaniu przy poszczególnych projektach, konsultujemy. Jeśli chodzi o tworzenie oraz wybór contentu, mam sporą swobodę. Natomiast – jak już wspomniałem – zawsze pamiętam, że jedziemy jednym, czerwono-niebieskim pociągiem.
Akademia Raków
W Akademii moja rola nie ogranicza się do publikowania postów i pisania artykułów na stronę. Mam sporo zadań związanych z samą organizacją szkolenia. Trzeba wiedzieć, że Akademia Raków to też Liceum Ogólnokształcące Mistrzostwa Sportowego, Młodzieżowa Bursa, klasa sportowa w SP7, czy choćby Projekt Klubów Filialnych. Przy Limanowskiego pracuje kilkudziesięciu trenerów, którzy szkolą blisko 350 dzieci. Jest co robić, a ja jestem zdeterminowanym i oddanym żołnierzem. Na boisku ceni się zawodników proaktywnych, zatem w mojej pracy staram się kierować podobnym myśleniem.
Prowadzisz mecze Akademii Rakowa oraz Skry Częstochowa jako spiker. Czy do tej roli potrzebne są specjalne szkolenia lub licencje?
Zacznę od końca – tak, licencję spikera na mecze III ligi oraz lig niższych trzeba wyrobić. Ja swoją uzyskałem na szkoleniu organizowanym przez Śląski Związek Piłki Nożnej. Od 2. Ligi wzwyż potrzebna jest już licencja centralna. Jestem spikerem na meczach drugiego zespołu Rakowa czwarty sezon. To ciekawa funkcja, która także daje sporo satysfakcji.
W ramach krótkiego sprostowania, temat Skry jest już nieaktualny. Niemniej jednak śledzę poczynania tej drużyny, gdyż gra spora grupa naszych wychowanków oraz zaprzyjaźniony sztab. Dariusz Klacza to świetny trener, który wykonuje bardzo dobrą robotę.
Dzień meczowy
Jak wygląda Twoja typowa „meczowa sobota”?
Zależy od harmonogramu. Relacjonuję mecze 4 drużyn: Rakowa II oraz zespołów U-19, U-17 i U-15. Czasem złoży się tak, że są to 3 mecze domowe jeden po drugim – wtedy po prostu całą sobotę spędzam przy bocznym boisku zondacrypto Areny.
Są też kolejki, w których wszystkie 4 ekipy grają w różnych miejscach, ale o jednej porze. Wymaga to dużego skupienia, ponieważ zdarza się, że jednocześnie jestem spikerem i patrzę na boisko, a w tle prowadzę relację z trzech pozostałych spotkań.
Nie masz przesytu, jeżeli chodzi o piłkę? To wciąż pasja, czy podchodzisz do tego zadaniowo?
Choć nigdy nie grałem w żadnym klubie, piłką nożną pasjonuję się od dziecka. Pamiętam, jak tuż po komunii, mama zamiast FIFY 98 kupiła mi Championship Managera 3… Początkowo był płacz, ale ta pomyłka okazała się strzałem w dziesiątkę. Uzależniłem się od tej gry. Poprosiłem nawet o słownik, by nauczyć się angielskiego. Oglądałem wszystkie mecze i magazyny na Canale +, spisywałem nazwiska strzelców bramek w specjalnym zeszycie.
Oprócz tego naprzeciwko mojej kamienicy zbudowaliśmy z kolegami boisko, na którym – jak typowy millenials – spędzałem mnóstwo czasu. Stałem się fanem Manchesteru United, zakochałem się w Sir Aleksie Fergusonie i jego drużynie. Doskonale pamiętam momenty takie jak debiut Cristiano Ronaldo w meczu z Boltonem, wygrana 8:2 z Arsenalem, czy awaryjny występ Johna O’Shea w roli bramkarza.
Przez wiele lat numerem 1 był dla mnie żużel, ale piłka nożna była tuż obok. Absolutnie nie mam przesytu futbolem, choć inaczej rozkładają się akcenty. Oglądam mniej Ligi Mistrzów i Premier League, a znacznie więcej PKO BP Ekstraklasy. Mam też dużo, dużo lepsze rozeznanie w niższych ligach oraz rozgrywkach juniorskich.
Częstochowa Liga 6
Angażujesz się też w Częstochowską Ligę 6 – na czym polega ten projekt?
Jest to piłkarska liga orlikowa sześcioosobowych drużyn. Zapoczątkował ją w 2009 r. Marcin Rzeszowski. Od tamtego czasu domem Częstochowskiej Ligi 6 jest boisko
na TZN-ie. Liga ma oprawę audiowizualną, profesjonalnych sędziów, regulamin, stronę internetową i piękną tradycję. Nagrywamy mecze, robimy zdjęcia, nagradzamy zawodników. Choć obecnie nie poświęcam jej aż tyle uwagi, CZL6 zajmuje specjalne miejsce w moim sercu.
To w dużej mierze dzięki tym rozgrywkom wyszedłem z zawodowego niebytu, poznałem odpowiednich ludzi, a w konsekwencji trafiłem na Limanowskiego. Jak już mówiłem, obecnie ograniczyłem nieco swoją rolę, natomiast wciąż jestem prezesem Częstochowskiego Stowarzyszenia Sportów Amatorskich, które organizuje Częstochowską Ligę 6 i współorganizuje Mstowską Ligę Halową. Swój cel osiągnąłem.
Stworzyłem strukturę, która funkcjonuje i zarządza “szóstkami”. Od jesieni ubiegłego roku za przysłowiowe sznurki pociąga kilku chłopaków pod przewodnictwem Sławomira Michonia oraz Oskara Kubika.
Jak wielu graczy naszej IV, V ligi, klasy okręgowej i niżej można spotkać na Orlikach w meczach „6”? Słyszałem, że część z nich traktuje „6” jako fajne uzupełnienie treningów.
Wielu, bardzo wielu. Odkąd uczestniczę w tym jako organizator – czyli od wiosny 2022 r. – na stronie internetowej utworzyliśmy profile blisko 850 zawodnikom. Przez “szóstki” w różnych latach przewinęła się znaczna część lokalnego środowiska piłkarskiego. Najmłodsi mieli kilkanaście lat, najstarsi zbliżali się do 60. urodzin. Polacy, obcokrajowcy, “panowie piłkarze”, ale też totalni amatorzy. Jako całość stanowią barwną i naprawdę kochaną społeczność. Mówisz o fajnym uzupełnieniu treningów.
Kiedyś jeden z graczy powiedział mi, że woli pograć w lidze szóstek niż iść na trening swojej drużyny, bo tutaj ma lepsze granie. Rzecz jasna można to rozpatrywać dwojako pod kątem moralnym, ale dla mnie, jako organizatora, był to bardzo duży komplement.
Dalsza kariera
Jaka jest dalsza ścieżka kariery na Twoim stanowisku? Z Akademii do pierwszej drużyny? Czy Szymon Sobol na spikerce może czuć się zagrożony? (śmiech)
Oj nie, niezdrowych ambicji w tę stronę na pewno nie mam. Szymon od kilku lat jest głosem obiektu przy Limanowskiego i absolutnie nie jest moją intencją z nim konkurować. Skupiam się na obszarach, w których działam. Jak prawdopodobnie wszyscy pracownicy oraz kibice Rakowa, chciałbym ujrzeć stadion z prawdziwego zdarzenia i odpowiednią dla takiego klubu infrastrukturę treningową. Marzymy o rzeczach, które dla kibiców innych dużych klubów są czymś totalnie normalnym. O europejskich pucharach rozgrywanych w domowym mieście.
O tym, by 18 drużyn Akademii miało do dyspozycji więcej niż 1,5 boiska. Personalnie trudno mi na ten moment określić swój kolejny cel. Kończę studia, uczę się hiszpańskiego, buduję sieć kontaktów. Wymarzonych scenariuszy jest kilka, ale nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość. Nie wierzę w afirmację czy inne coachingowe prawidła. W ostatnim czasie mocno wkręciłem się w amerykański motorsport. W trakcie wyścigów pucharowej serii NASCAR kierowcy często w momencie jazdy na dalekiej pozycji słyszą w radiu hasło “keep digging”. To jest moja codzienna mantra. W trakcie tych czterech lat pracy moje serce stało się czerwono-niebieskie i daję z siebie absolutnie wszystko, by dołożyć jak największą cegiełkę do sukcesów Rakowa.
Na koniec – jak zachęcić mieszkańców Częstochowy do przychodzenia na mecze Akademii Raków?
Nasze zespoły mają atrakcyjny model gry. Jesteśmy intensywni, ofensywni i chcemy wygrywać. W kadrach znajduje się wielu utalentowanych zawodników, których warto obejrzeć na żywo. Piłka nożna w wydaniu juniorskim także rządzi się innymi prawami niż seniorskie granie. Więcej tu ryzyka, mniej kunktatorstwa i wyrachowania. Pada dużo goli, są emocje. Wstęp na wszystkie mecze jest darmowy, więc najlepiej po prostu przekonać się na własne oczy, do czego gorąco namawiam.

